Patrzysz na posty wyszukane dla słów: Sektor finansów publicznych





Temat: finanse publiczne
Podstawowym zadaniem państwa jest dostarczenie dóbr i usług publicznych, których wytwarzanie jest dla gospodarki rynkowej nieopłacalne, lub świadczenia, do których państwo jest ustrojowo zobowiazane. Podmioty wystepujące w tzw. zorganizowanej działalności ludzkiej to: sektor publiczny, sektor prywatny i sektor gospodarstw domowych. Sektor publiczny - część gospodarki narodowej, na którą składają się (def. wg Ministerstwa Finansów): 1) państwowe i samorządowe jednostki organizacyjne, nieposiadające osobowości prawnej 2) państwowe fundusze celowe. Do sektora finansów publicznych zalicza się (def. wg Ustawy o finansach publicznych, art. 5.1): 1) organy władzy publicznej i podległe im jednostki organizacyjne; 2) państwowe osoby prawne; 3) inne państwowe jednostki organizacyjne, których działalność jest finansowana ze środków publicznych w całości lub części, z wyjatkiem: a) przedsiębiorstw państwowych, b) banków państwowych, c) spółek prawa handlowego. Wg GUS do sektora publicznego zalicza się wszystkie jednostki organizacyjne, w których własność skarbu państwa lub jednostek samorządowych mają udział większy niż 50 % Wg ekspertów Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową sektor publiczny to ponad 55 000 jednostek i 3 mln zatrudnionych. Jego dochody i wydatki stanowią ponad połowę PKB i były o 5 mld zł. wyzsze niz to, co się oficjalnie publikuje. W oficjalnym sektorze publicznym (dotyczy tylko jednostek budżetowych) ich dochody z budżetu stanowią 57 % dochodów całego szeroko rozumianego sektora publicznego, a wydatki zaledwie 49,5 %. Wobec całej reszty publicznych dochodów i wydatków dyscyplina finansowa jest mocno złagodzona, dotyczy to jednostek pozabudżetowych i funduszy celowych.



Temat: Mała prośba.
qwasyx napisał:

> a to jak jest z tymi wplywami z prywatyzacji raz sie licza innym razem nie.
Nie
>
> jest to Pana zdaniem "zonglerka bilansowa"? I Banki to popieraja?

Od 1998 roku przychodów z prywatyzacji nie traktuje się jako dochodu sektora
finansów publicznych. W efekcie, deficyt to nie to samo co potrzeby pożyczkowe
tego sektora. Sektor ten może mieć deficyt, tzn. jego wydatki mogą przekraczać
dochody, a jednocześnie może spadać jego zadłużenie. Dzieje się tak wówczas,
gdy przychody z prywatyzacji przewyższają lukę między wydatkami państwa a jego
dochodami. Aby sfinansować tę część wydatków, która nie ma pokrycia w
dochodach, rząd nie musi się zapożyczać, bo posiada środki uzyskane z
prywatyzacji. Niewliczanie przychodów z prywatyzacji do dochodów trudno uznać
za żonglerkę bilansową. Traktowanie ich jako pozycji finansującej deficyt
pozwala lepiej ocenić kondycję finansową państwa w długim okresie. Wpływy z
prywatyzacji kiedyś się bowiem wyczerpią. Lepiej więc zawczasu wiedzieć, jaka
dokładnie część wydatków publicznych nie ma pokrycia w dochodach, regularnie
uzyskiwanych przez państwo.





Temat: Jak PiS chce rozruszać budownictwo
Budownictwo mieszkaniowe nie rozwiąże szybko problemu braku mieszkań, zwłaszcza
w sytuacji pozornej i czasowej równowagi ilości mieszkań i liczby gospodarstw
domowych. Nie sprzyja temu sytuacja sektora finansów publicznych i obecny poziom
dochodów gospodarstw domowych.
Sektor mieszkaniowy realizuje istotne funkcje zarówno społeczne, jak też
ekonomiczne i generuje efekty zewnętrzne. Dotowanie mieszkalnictwa dotyczyć może
programów o ograniczonej skali, w warunkach elastycznej podaży, oraz
nakierowanych na pomoc socjalną. Mnożnikowy efekt budżetowych wydatków na
budownictwo mieszkaniowe i w konsekwencji wysokich przyszłych wpływach
budżetowych jest popularnym zwrotem wynikającym z obaw przed spadkiem popytu i
cen nieruchomości.

Ale jest możliwy jeśli w ślad za nim pójdzie urynkowienie czynszów, prywatyzacja
usług zarządzania nieruchomościami i system bodźców skłaniających obywateli w
inwestowanie w ten sektor gospodarki. Tylko osobiste zaangażowanie
zanteresowanych może przełamać zaklęty krąg niemożności.

I uwaga na koniec: czas na zmianę myślenia kategoriami my - oni. Przyszli
mieszkańcy uczestnicząc w procesie budowania mieszkań stają się obywatelami, a
pojęcie "klienci - konsumenci usług" musi trafić do lamusa pojęć i zwrotów.




Temat: J.Kaczyński zaprezentował Zespół Pracy Państwowej
Przestań trollować i wklejać wszędzie to samo w różne posty. O
jakich 7% mówisz? W tyskim, w okocimiu, czy żywcu? Bo jeśli o
wzroście gospodarczym, to nie łżyj, w kolejnych latach w rozbiciu na
kwartały wygląda to tak:
Q1 Q2 Q3 Q4 Ogółem/ średnio
2008 6,1% 6,0% 5,0% 3,0% 5%
2007 7,4% 6,5% 6,5% 6,5% 6,7%
2006 5,4% 6,3% 6,6% 6,6% 6,2%
2005 2,1% 2,8% 3,7% 4,3% 3,3%
2004 7,0% 6,1% 4,8% 4,9% 5,1%
2003 2,2% 3,8% 4,7% 4,7% 3,7%

Tak więc maksymalnie rocznie było 6,5%, jeśli chodzi o ścisłość.
Wzrost w latach 2005-2006 był zasługą technicznego rządu Belki (tak,
tak! można go nie lubić, ale coś jednak potrafił). A 2007 to
końcówka prosperity i początek kryzysu światowego, tak więc nie łżyj
w żywe oczy. Gdyby pisie rządy nie uprawiały rozdawnictwa z
państwowej kasy, mielibyśmy teraz o wiele lepszą sytuację finansową,
przynajmniej w sektorze finansów publicznych. To samo dotyczy
blokowania przez xero kurduplo ustaw refomujących ten sektor, więc
naprawdę nie macie się czym chwalić. CBDO ;P



Temat: Fiskus gra walutami z podatnikami
tak :)
informacji o kosztach podatku nie mogę teraz znaleźć ale mam podobne:
MF:Minister Barszcz chciał znieść PIT
Czwartek, 25 maja 2006 (07:59)

Jak podaje dzisiejszy Parkiet odchodzący z Ministerstwa Finansów - Mirosław
Barszcz pracował nad zniesieniem podatku dochodowego.
Odchodzący minister finansów Mirosław Barszcz pracował nad zniesieniem podatku
dochodowego. Większość wpływów z tytułu PIT i tak generuje sektor budżetowy.
Pieniądze krążą więc w obiegu zamkniętym, co tylko zwiększa koszt obsługi
finansów publicznych.
biznes.interia.pl/szukaj/news/minister-barszcz-chcial-zniesc-pit,752352
biznes.interia.pl/szukaj/news/mf-podatek-dochodowy-do-zmiany,753895



Temat: Próg kostytucyjny
Optymizm?
Optymizm jest pożądany, kiedy są ku niemu powody. Myślisz,że są?
Przez ostatnie lata sporo na sumieniu mają zarówno rządy, które
zaniechały niezbednych reform jak i Bank Centralny ze swoją
restrykcyjna polityka monetarną (dziwne, ale RPP przez lata nie
potrafiła utrafić we własny cel inflacyjny). Tak czy owak wypadkowa
tych działań kumuluje się w obecnych problemach finansów
publicznych. I chociaż sektor prywatny ciągnie gospodarkę do przodu,
to politcy swym nieudacznictwem robia wszystko,by wzrost okazał się
krótkotrwały.

Podajesz przykład akcyzy na alkohol, zapominając ze takiej fali
fiskalizmu, jak za Kołodki jeszcze nie przezyliśmy. Mógłbym
wylistować, jakie nowe podatki Kołodko wprowadził i które podniósł,
ale robiłem to już kilkakrotnie, więc kolejny raz mi się nie chce.

Jak dotąd jedyna odpowiedzią rządu sld na wzrastająco lawinowo
potrzeby państwa był wzrost obciążeń fiskalnych. W ten sposób sld
kupuje spokój społeczny. I tak będzie do czasu, aż rynek nie
wchłonie nowych emisji długu. Problem w tym gdzie jest ta granica i
jak daleko można się posunąć, bez spowodowania krachu finansów
państwa?




Temat: Jest budżet na 2003 r.
Kolejny chlam

Jak co roku, sejm uchwalil nam kolejny, genialny plan dochodow i wydatkow. Jak
co roku nic sie nie zmienilo, mimo ze SLDowcy obiecywali, ze nastepny (bo
poprzedni odziedziczyli ponoc po AWS) budzet bedzie juz majstersztykiem, zywym
swiadectwem rozpoczetej reformy finansow publicznych. Jak wyglada ta reforma
widac golym okiem. Kolejna ekipa nie ma odwagi na podjecie koniecznych dzialan,
ostatnia porazka (przez nokaut) rzadu w starciu z gornikami nie nastraja
optymistycznie na przyszlosc. Dalej bedziemy mieli uprzywilejowane grupy
spoleczne zerujace na reszcie, dalej nieefektywny sektor gospodarki,
deficytowe, panstwowe, skazane na zaglade przedsiebiorstwa beda przedluzac swa
agonie, odbierajac kase kurczacej sie grupie tych rentownych, marnotrawiac
kapital, ktory w normalnym panstwie i normalnej gospodarce poszedlby na
inwestycje, rozwoj, nowe miejsca pracy. Kolodko juz dal kiedys popis swoich
zdolnosci jako minister finansow, teraz mamy "Powrot Godzilli". Miller kiedys
powiedzial "..bla bla bla.. prawdziwego mezczyzne poznaje sie po tym, jak
konczy" -warto mu przypomniec te slowa za 3 lata.



Temat: Gorący dzień w Sejmie - relacja na żywo
merytoryczny jest taki, że trafnie skrytykował działania rządu, sczególnie jeśli chodzi o budżet brak 40 mld może się skończyć ruiną finansów publicznych. Trzeba coś robić, aby gospodarke stymulować, można zmniejszyć kostrz obsługi deficytu wpłacając r.walutowe jako część spłaty podwyżki. Uważam, że zmniejszenie vatu jest dobrym pomysłem . Dodałbym do tego ulge na remonty odwołaną przez sld. A kase można znaleźć .
Przecież jest zloto II Rp w banku w londynie, mamy prawo do kilku mld pieniędzy za bycie krajem tranzytowym przy przepływie gazu, mamy bogate pokłady wód geotermalnych, węgiel, niezłą glebe, kreatywnych ludzi więc trzeba skończyć z importem z zachodu na rzecz rozwoju własnej gospodarki. Nie wiem czy wiesz, że w tym roku exportowaliśmy choćby węgiel co jest po kłosie polityki tuska i jego kompanów z lat 90. Pozatym kupe kasy tracimy przez ofe gdzie zysk idzie za granice nie do polski, sektor bankowy zamiast przynosić zysk polakom jest podporządkowany zagranicy a to w takim okresie można zmienić przez wykup części akcji. Do tego dochodzą jeszcze fundusze ue.
Możliowści jest mase.



Temat: Podyskutujmy o reformach rządu Jarosława
biedna depresji dostała od tego reformowania. zadaniowanie budżetu to temat na
wiele lat i jest kontynuowany. Za czasów Gilowskiej marnowaliśmy beztrosko lata
koniunktury. Nie tknięto finansów publicznych. Zero prywatyzacji, dzięki czemu
np. prąd drożeje bo sektor nie ma kasy na inwestycje. Obniżono składki rentowe
jednak nie obcięto wydatków więc zwiększono deficyt. Obniżkę podatków jedynie
zaplanowano, bez wskazania jak uzupełnić mniejsze przychody.




Temat: Nie należę do zwolenników rządu Jarosława
a jaki jest bilans tych rządów ? co im się udało?
reforma finansów publicznych? może będzie, ale w ograniczonym zakresie
program budowy autostrad odziedziczyli, parę inwestycji wstrzymali, niczego nie
przyspieszyli. chętnie otwierają odcinki wybudowane przez poprzedników.
pakiet kluski okrojony doszczętnie dalej w sejmie. propozycji PO w tej sprawie
nie będą rozważać ze wzgledów ideologicznych.
sektor rolnictwa oddany na pastwę złodziei leppera, a edukacja to kompromitacja.
słuzba zdrowia? zero zmian. miło że obniżają klin podatkowy ale w niepokojący na
przyszłość sposób bo nioe ruszają wydatków budżetu. koniunktura się skończy,
rozdęte wydatki zostaną. nasza opieka społeczna pośrednio kupuje pijakom alkohol.
jedyna zaleta to nie przeszkadzają gęsickiej. trochę mało
obrzydliwe jest przypisywanie sobie sukcesów wynikających z akcesji czyli
wzrostu inwestycji i olbrzymiej migracji zarobkowej




Temat: Poseł Romero krytykuje braci Kaczyńskich
> ale mówią że maciejpopielarz to nikt inny jak sama posłanka Romero
> naprawdę tak mówią

Heeee.... znowu zostałem unicestwiony :)

> szczególnie uzdrowiono sektor paliwowy stoczniowy i górnictwo
> a także służbę zdrowia i naukę

Albo student1 stosuje manipulacje nr. 1 (o której piszę w poscie powyżej) albo
jest niedouczonym ignorantem bo myli Komisje Finansów Publicznych z kilkoma innymi.

Aby Cię doedukować w tej kwestii polecam Tobie link: www.sejm.gov.pl/komisje/komsta4.htm




Temat: Rzad chce.
Rząd rżnie głupa
Dziś festiwalu ciąg dalszy, tym razem na scenie minister finansów:
gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,94782,6163636,Rostowski__Polska_nie_odczula_bezposrednich_skutkow.html
Nie wiem co wybrać, parę zdań z początku:
"Polska uniknęła bezpośrednich skutków kryzysu finansowego" - no proszę, kryzys
się już skończył, jakby kto nie wiedział.
"Rząd nie musiał uruchamiać ogromnych środków publicznych, żeby uchronić sektor
bankowy przed załamaniem - powiedział. Według ministra zawdzięczamy to dobrze
funkcjonującemu systemowi bankowemu i jego nadzorowi." - po prostu jesteśmy super!
"rząd Donalda Tuska w obliczu światowego kryzysu podjął kilka trafnych decyzji",
z których na pierwszym miejscu pan minister raczył wymienić: "monitorowanie
ewentualnych zagrożeń wynikających ze światowych zawirowań na rynkach
finansowych". - szczęście, że mamy fachowców w ministerstwie, możemy spać spokojnie.

I tak dalej, i tak dalej, do końca konferencji prasowej. Złotówki na konferencji
nie było, bo była bardzo zajęta spadaniem, zwłaszcza wobec dolara. Ale dla mnie
to tylko powód do zadowolenia.




Temat: Budżet Miasta Łodzi pod znakiem zapytania?
Tak nas widzą!
Środki publiczne są w Polsce wydatkowane nieefektywnie. Badania efektywności
sektora finansów publicznych autorstwa Ludgera Schuknechta z Europejskiego Banku
Centralnego i Vito Tanziego z Inter-American Development Bank plasują Polskę na
dziewiątym miejscu wśród dziesięciu krajów Europy Środkowej i Wschodniej, które
są od 2004 r. w Unii Europejskiej lub wkrótce mają być do niej przyjęte. Jedynie
w Bułgarii sektor publiczny jest mniej efektywny. Dobra efektywność sektora
publicznego oznacza, że obywatele otrzymują więcej korzyści przy niezmienionych
kosztach. Problemy deficytu i efektywności są oczywiście ściśle ze sobą powiązane.
Tylko połowa wszystkich wydatków państwa uwzględniana jest w corocznych ustawach
budżetowych. Reszta rozproszona jest w rozmaitych środkach pozabudżetowych.
Z doświadczeń innych państw wynika również, że brak kontroli nad wydatkami
państwa można dość łatwo rozwiązać poprzez reformę procesu budżetowego.

(Mark Hallerberg, profesor nauk politycznych na Uniwersytecie Emory w Stanach
Zjednoczonych, Jürgen von Hagen, profesor nauk ekonomicznych na Uniwersytecie w
Bonn).




Temat: grozi nam jeszcze wiekszy fiskalizm
grozi nam jeszcze wiekszy fiskalizm
Co zreszta dokladnie pzrewidzielismy przed akcesja.

ROZMOWA NA GORĄCO Marcin Sasin, ekonomista Banku Światowego
Nie wystarczą jednorazowe cięcia

ekonomia_a_24-1.F.jpg
(c) MACIEJ SKAWIŃSKI
Rz: Ministerstwo Finansów mówi, że ma plan awaryjny, jeśli okaże się, że
przyjęta zostanie niekorzystna dla Polski klasyfikacja otwartych funduszy
emerytalnych. Jak ten plan wygląda?

MARCIN SASIN: Zmiany muszą być radykalne. Prawdopodobnie chodzi np. o
likwidację rezerw w budżecie, zamrożenie płac w sferze budżetowej,
podniesienie podatków (objęcie najwyższą stawką podatkową większej liczby
towarów i usług), likwidację kolejnych ulg i zwolnień podatkowych.
Jakie mogą być działania po stronie wydatków?

To nie jest takie proste. Obcięcie dotacji do ZUS i KRUS, które mają
największy udział w wydatkach, zmusi te instytucje do zadłużania się w
bankach. Szczególnie dotyczy to ZUS, co będzie uwzględnione w końcowym
deficycie sektora finansów publicznych.
Czy da się istotnie zmniejszyć deficyt budżetowy, nie ruszając wydatków
społecznych?

Największe oszczędności znajdują się nie w wydatkach socjalnych i
administracyjnych, ale w poprawie sposobu wydawania publicznych pieniędzy.
Należałoby zacząć od przeglądu wszystkich wydatków i zbadania ich
efektywności. Warto sprawdzić, czy daną funkcję powinno wypełniać państwo, czy
może lepiej zrobi to sektor prywatny.
To jest działanie na długą metę. A Polska chce obniżyć deficyt budżetowy w
ciągu dwóch lat...

To prawda. Jednak porządkowanie wydatków publicznych wcześniej czy później
trzeba rozpocząć. Cięcie świadczeń społecznych jak popadnie nie jest dobrą
metodą na rozwiązywanie krótkoterminowych problemów. Reforma wydatków
społecznych musi być kompleksowa. Teraz transfery społeczne zniechęcają do
pracy i są źle adresowane. Otrzymują je nawet osoby zamożne. Zasada przecież
jest bardzo prosta - im więcej ludzi na rynku pracy, tym mniejsze obciążenie
dla państwa, jeżeli chodzi o świadczenia. Szybko trzeba zmniejszyć tzw. klin
podatkowy, czyli obciążenia fiskalne dla ludzi najmniej zarabiających. Będzie
to zachęcało do pracy, a nie do pobierania świadczeń społecznych.
Czy przy takiej reformie nie będzie trzeba latami czekać na wyniki?

Nie. Mogą one nastąpić już w następnym roku. Dobrym przykładem jest Słowacja.
Rozmawiał Paweł Blajer

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050211/ekonomia/ekonomia_a_24.html




Temat: No i jak tu być optymistą :(((
No i jak tu być optymistą :(((
Czy ktoś z bywalców tego forum wierzy jeszcze w reforme finansów publicznych
w dającej się przewidzieć perspektywie?

Dwa dzisiejsze komentarze.

Jankowiak:

"(...)Fakty są nieubłagane. W drugim kwartale 2003 roczna dynamika
wynagrodzeń w służbie zdrowia wyniosła 6,8 proc. przy spadku przeciętnego
zatrudnienia o 4,3 proc. Oznacza to przyrost funduszu płac o 2,5 proc. przy
inflacji w okolicach zera. Jeszcze gorzej wygląda to zestawienie w przypadku
szkolnictwa i edukacji. Tam wynagrodzenia wzrosły o 8,3 proc., a
zatrudnienie spadło o 1,3 proc. Daje to imponujący przyrost funduszu płac o
7 proc. A towarzyszy temu niż demograficzny, czyli mniej uczniów w szkołach.

W górnictwie, gdzie atmosfera przed zapowiadanym wygaszaniem nieefektywnej
produkcji jest wręcz wybuchowa, wynagrodzenia w drugim kwartale wzrosły o
6,8 proc. w relacji rok do roku.

Na tle sytuacji w sektorze prywatnym mamy prawdziwe eldorado. Wzrost
wynagrodzeń w przemyśle przetwórczym, liczony w ujęciu rocznym, wyniósł
bowiem w drugim kwartale 2,9 proc. Towarzyszył temu spadek zatrudnienia o
2,6 proc., co oznacza przyrost funduszu płac poniżej wskaźnika inflacji.

Wygląda na to, że w ciężkich czasach, kiedy sektor prywatny zachowuje się
wręcz modelowo, przełamując oddolną nominalną sztywność płac, racjonalizując
zatrudnienie i zwiększając efektywność w tempie dotychczas nienotowanym,
sektor publiczny nieźle sobie pozwala. I najgłośniej przy tym protestuje.

I na tym właśnie polega obecnie główny problem polskiej gospodarki. Sektor
publiczny ciągnie nas na dno. Mrzonką jest osiągnięcie 7-proc. wzrostu w
sytuacji, kiedy za chwilę grozi nam uruchomienie procedur ostrożnościowych
związanych z przekroczeniem przez dług publiczny granicy 60 proc. PKB.
Prawdziwa obniżka podatków - to bajka o żelaznym wilku. Tego się zrobić nie
da, bo cykliczne zmiany koniunktury wpływają na rozmiary deficytu w stopniu
znacznie mniejszym niż struktura gospodarki. Inaczej mówiąc - deficyt wcale
nie musi maleć wraz z rosnącym tempem wzrostu PKB.

Rybiński
"(...)"Z tego co wiemy budżet 2004 będzie zawierał trudną do oszacowania
dozę kreatywnej księgowości" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny
ekonomista w BPH PBK. Wydatki są sztucznie obniżone, a główne agencje
państwowe takie jak ZUS i Fundusz Pracy potrzebują środków, więc będą
zmuszone zwiększać własne zadłużenie" - dodał.




Temat: CO WY NA TO newyork2, Anka, mUfA?
JOrl malo zna problemy niemieckiej ekonomii
Gość portalu: JOrl napisał(a):

> > Ile wynosi zadluzenie panstwa niemieckiego?
> Ok 60% dochodu narodowego. Ale jest to, drogi komentatorze NIE dlug w stosunku
> do zagranicy jak w Polsce. O tym oczywiscie nie mowisz. Nie mowisz tez ze
> Niemcy maja ogromne nadwyzki finansowe. Ktore teraz poprzez sprzedawanie
> dolarow maleja, bo euro powoli idzie w gore.

No wiec dlug Niemiec jest na granicy bezpiecznego zadluzenia i nie moze
dalej rosnac. Nadwyzki finansowe nie maja tu takiego znaczenia bo sektor
publiczny musi splacac dlug. A euro nie wzrasta poprzez sprzedaz dolarow
przez panstwo.

> > Ile wynosi deficyt budzetu?

Deficyt budzetu Niemiec wynosi 2.7% i jest blisko dopuszczalnego.

> > Czy Deutsche Telekom oglosil ze zwolni 30 000 ludzi?
> To byla firma panstwowa i zle pracowala.
> > Czy upadek Holzmanna i Kirscha to wyjatki?
> Kirsch Holzmann sie dzieli, odchudza, i dalej bedzie egzystowac. A Stocznie
> Szczecinska jak padnie to i w Polsce nie bedzie przemyslu stoczniowego juz nigd
> y. Jaki jest stan finansow Deutsche Bahn?
> > Pisz konkretne odpowiedzi, historyjek jest dosc.
> Jeszcze raz, deficyty tych firm sa w stosunku do bankow wlasnego kraju. A w
> Polsce w stosunku do zagranicý.

Alez skad. Firmy maja dlugi w rozncy miejscach.

Natomiast Niemcy zobowiazaly sie do zrownowazenia finansow publicznych.
Bedzie to oznaczalo obcinanie wydatkow.

Z kolei wiele firm niemieckich ma bardzo wysokie koszty pracy, dlugi i
nie sa konkurencyjne.

A sektor bankowy bedzie musial byc kompletnie zreorganizowany.




Temat: Coraz więcej pytań w sprawie gazowego kontraktu
Coraz więcej pytań w sprawie gazowego kontraktu
Diagnoza

PO stoi Misiakiem, Palikotem, Grasiem, Niesiołowskim. Rząd dba jedynie o
własne bezpieczeństwo i przetrwanie pogrążony coraz głębiej w fobiach i
apatii. Administracja publiczna, eksperci i doradcy dystansują się od Tuska. W
ministerstwie finansów pulsuje od wrogości wobec ministra Roztowskiego. Budżet
dziurami przeziera, a w kasie Państwa nie ma pieniędzy. Władzę wykonawczą
toczy rak bezwładu, niekompetencji i korupcji politycznej, a organa państwa,
wymiar sprawiedliwości i media robią co mogą by tuszować kolejne afery i
inercję władzy.

Sparaliżowany sejm nie podejmuje nawet próby inicjatyw, nie szuka skutecznej
większości lub konsensusu z Prezydentem. Trwa polityczny pat.

Dwie największe polskie spółki, PKO BP i KGHM, pozbawiono prezesów. Państwo
wyzbywa się kontroli nad KDPW i GPW zmieniając przy tym naprędce ustawy za
marną dywidendę i zagraniczny grosz do budżetu.

NBP, wg rządu, ukrywa pieniądze. Sektor bankowy podkopują afery jak Projekt
Chopin czy opcje walutowe. Przedsiębiorcy, nabici w opcje, ogłaszają upadłość.
A wg Rzecznika Praw Obywatelskich organa państwa przyczyniły się do upadłości
setek spółek. Gospodarka hamuje.

Majątek państwowy niczym w Rosji wypływa do rajów podatkowych, w których
skryli się nowi właściciele. Za stocznie zawyżono ceny gazu w kontrakcie
katarskim. Kto więc okaże się ich właścicielem?

TVP, też bez pełnomocnego prezesa, z każdym dniem ogranicza działalność. Do
bezhołowia doda kurator. Państwowe radio na wpół strajkuje. Komercyjne media w
długach, ubezwłasnowolnione przez banki, kurczowo bronią politycznego status quo.

Tymczasem OBWE, jak za komuny, występuje w obronie wolności słowa w Polsce.
Transparency International wskazuje na możliwość korupcji w KNF. Komisarze
Unii kwestionują budżet, skalę deficytu finansów publicznych i fachowość
ministra finansów. EBC już zaraz opowie się za niezależnością NBP. Wszystkie
te organizacje nie mają racji wg polityków z partii rządzącej. I co dalej?

Pora na zmiany wobec destrukcji w organach państwa i pogarszającej się
sytuacji w gospodarce. Więcej na: unicreditshareholders.com/nowe_info_2009



Temat: Argentyna w Polsce
Gość portalu: JOrl napisał(a):

> Gość portalu: Fizyk napisał(a):
> > artykule z "New Economist", ze Niemcy sa zadluzone
> > jeszcze bardziej?
> O jakie zadluzenie chodzi? Wemnetrzne? Moze byc tylko, i jest do 60% produktu
> narodowego. I zadluzenie wewnetrzne w takim stopniu nie przeszkadza. Chocby
> dlatego ze jest wewnetrzne czyli w DM (Euro). A bilans handlowy maja Niemcy
> dodatni nie jak USA. A taki jest grozniejszy. Polska ma zadluzenie wewnetrzne a
> le w efekcie w stosunku do spekulantow zagranicznych. Na wysoki procent. Nie
> jak w Niemczech.
> Pozdrowienia

Trudno jest oczywiscie dyskutowac z kims kto nie zna liczb. Przeczytaj (jesli
znasz angielski) siweze artykuly

Dicing with debt

www.economist.com/opinion/displaystory.cfm?story_id=953718

Ready for take-off?

www.economist.com/opinion/displayStory.cfm?Story_ID=953802

Zobaczysz tam ze w Niemczech zadluzenie gospodarstw domowych jest bardzo
duze. Dane o slabej konsumpcji wskazuja ze zadluzenie to osiagnelo maksymalna
granice.

Natomiast zadluzenie panstwa w Niemczech nie osiagnelo jeszcze maksymalnego
bezpiecznego pulapu 60% ale jest blisko (57%). Niepokojacy jest natomiast wysoki
deficyt budzetu. Niemcy sa wiec bardzo daleko od wypelniania paktu euro i moga
ostac opeer z Brukseli. Co jest ironiczne bo sami nalegali na ostre kryteria
dotyczace finansow publicznych a teraz maja z nimi problemy.

Ogolnie w skali makro ekonomia niemiecka ma powazne problemy strukturalne.
Sektor bankowo finansowy jest bardzo nieefektywny i czesciowo powiazany ze
sfera publiczna. Banki maja duze udzialy w firmach, rynek finansowy jest przez to
bardzo statyczny. Wszystko to ma byc reformowane wiec sa nadzieje na poprawe.




Temat: Że się wtrącę do dyskusji o autonomii
aliveinchains napisał:

> W porządku Slezanie tylko powiedz mi jak na tym mialoby skorzystać
PODBESKIDZIE
> (powiaty: bielski, cieszyński i żywiecki). Obawiam sie, że w ramach
> autonomicznego wojewodztwa wszyscybyśmy płacili podatki do jednego worka, a
> następnie wszelakie wydatki publiczne by nas zwyczajnie ominęły na rzecz
> pogórniczych miast i przedsiębiorstw. Myśle że z takiego stanu rzeczy nie
> byliby zadowoleni nawet sami katowiczanie pracujący powiedzmy w sektorze
> finansow lub przedsiębiorcy.

Ponieważ restrukturyzuje się region, a nie branże, więc skorzystaliby wszyscy -
podobnie jak w NR-W rozwinąłby się sektor usług a z rozwoju edukacji (niezbędny
warunek restrukturyzacji) profity czerpoaliby tak mieszkańcy Katowic jak i
Bielska.
>
> Mógłbym się zgodzić na wojewodztwo mające charakter autonomi pod warunkami:
> !. Zmieni ono nazwę na Wojewodztwo Śląsko-Dąbrowsko-Beskidzkie

A ja uważam, że Zagłębie, Częstochowa i Żywiec powinny być poza tym
województwem.

> 2. Stanie się ono ustawowo rajem inwestycyjno podatkowym, a polityka
> gospodarcza będzie liberalniejsza od Balcerowicza

Jestem za.

> 3. NIE będzie ono dążyć do oderwania od macierzy, (odcięcie się od RAŚ)

A od kiedy RAŚ postuluje jakiekolwiek oderwanie?

> 4. Podbeskidzie nie będzie olewane pod względem wydatkow publicznych, jak i w
> mediach regionalnych.

A jest? Uważam, że wewnątrz województwa finanse powinny być mocno
zdecentralizowane. Autonomiczny region sam określa swój ustrój, więc można
przyznać miastom i powiatom dużą swobodę.

> 5. Nikt nie będzie zmuszał moje dzieci do nauki śląskiej gwary w szkole.

A kto zgłaszataki postulat?

> Promowana na rowni z śląską będzie tradycja górali żywieckich i cieszyniakow.

Cieszyniacy to też Ślązacy, a o góralach żywieckich już było.




Temat: Przede wszystkim konkurencja
Przede wszystkim czhciałym bardzo serdecznie podziękować panu
O'Rourke za podjęcie tego tematu na łamach "Gazety" i to w
przeddzień uchwalania przez Sejm nowej ustawy "Prawo zamówień
publicznych". Bardzo dziękuję. Dobrze by było, gdybyby "Gazeta"
nie poprzestała na tym, ale zorganizowała szeroką dyskusję
społeczną, bo jak mi wiadomo, konsultacje tego projektu Urząd
Zamówień Publicznych prowadził z własnymi członkami kolegium
arbitrów i Ministerstwem Infrastruktury. Wprawdzie była pyskówka
z Izbą Architektów, ale to nie była konsultacja, bo odbyła się
już po złożeniu projektu w Sejmie.
Wszystkich zainteresowanych, w tym też pana Hydy, informuję, że
Unia Europejska dofinansowuje ze swego budżetu tylko instytucje
i sektory publiczne czy działy gospodarki, świadczące swe usługi
dla ludności i chroni dyrektywami tylko te właśnie fundusze,
zwane finansami publicznymi. To spowodowało, że dyrektywy unijne
nie obejmują wszystkich finansów publicznych państwa ani
wszystkich metod ich ochrony. Żeby się o tym przekonać,
wystarczy zapoznać się tylko z przepisami duńskimi lub szwedz-
kimi. Definiują one, na przykład, że do przepisów ma stosować
się każdy, kto prowadzi działalność gospodarczą, szkoleniową,
kulturalną, rozrywkową, religijną, humanitarną itp, i wcale nie
rozróżniają czy jest to sektor publiczny, państwowy czy
prywatny. I to jest bardzo racjonalny zapis, ponieważ każdy
podmiot gospodarczy ma udział w finansach publicznych, gdyż
płaci podatki, a te należą do finansów publicznych. Na wielkość
tych podatków mają wpływ wydatki podmiotu gospodarczego, więc
poddaje się je kontroli, takiej samej jak wydatki sektora
publicznego. Ten zapis upowszechnił zasadę, że wszystkie
podmioty gospodarcze są sobie równe. W Polsce też należałoby
wprowadzić taki sam zapis, zwłaszcza że równość wobec prawa jest
zagwarantowana w konstytucji. Ponadto nasza konstytucja stanowi,
że systemem gospodarczym w Polsce jest gospodarka rynkowa. Jeśli
tak, to obowiązują w Polsce też prawa ekonomiczne i instrumenty
rynkowe ułatwiające tym prawom funkcjonowanie na danym rylku.
Takim podstawowym prawem ekonomicznym jest konkurencja. Każde
odstępstwo od tej zasady stanowi naruszenie tego ekonomicznego
prawa konkurencji, a więc i konstytucji.
Pan Hydy proponuje, żeby ubiegać się o okresy ochronne na
wprowadzenie konkurencji rynkowej do naszych zamówień publicz-
nych. Czy 14 lat na wprowadzenie zasady uczciwej konkurencji do
naszego życia gospodarczego to za mało? A czy dziesięcioletni
okres na wprowadzenie uczciwej konkurencji do naszych zamówień
publicznych to też za mało? Czyżby Polacy byli takimi tumanami i
debilami, żeby potrzebowali jeszcze dziesięciu czy 15 lat?
Jeżeli dziś ustami pana O'Rourke Unia wypomina nam delikatnie,
że straciliśmy w budownictwie i zamówieniach publicznych kilka-
naście lat i że to spowoduje takie czy inne perturbacje dla
naszych projektantów i przesiębiorstw wykonawczych, to nie
ośmieszajmy się żądaniem dodatkowego czasu na wprowadzenie tych
zasad, tylko zabierzmy się czym predzej do ich wprowadzenia,
czyli do takiego zredagowania Prawa zamówień publicznych, żeby
Unia nie miała do niego zastrzeżeń. Na przykład przepis o
sporządzaniu oferty w języku polskim należy zastąpić przepisem
dopuszczającym oferty w jednym z oficjalnych języków unijnych i
podjąć starania, żeby język polski uznano za oficjaalny (jest
stosowany przez bardzo dużą spłeczność, nie tylko polską).
Będzie i wilk syty, i owca cała. Wprowadźmy poprawne definicje,
na przykład konkursu, bo to nie promesa, czy przetargu. Tymcza-
sem należy bardzo intensywnie zacząć uczyć się oficjalnych
języków unijnych i to tych specjalistycznych, żeby język nie był
barierą dostępu dla naszych specjalistów, w tym także architek-
tów, do rynków unijnych. Ponadto uczmy się nowych technik plano-
wania, przygotowania i projektowania inwestycji, a także nowych
technik zarządzania inwestycjami i budowami, bo inaczej nasi
architekci staną się w Unii kreślarzami albo robotnikami.




Temat: Moralność Kaczego:))))
Moralność Kaczego:))))
PiS • Prezydent Warszawy i fundacja Żagla i Kuny

Clown z urzędu

Prezydent Warszawy i jeden z liderów PiS Lech Kaczyński sponsoruje od 2003 r.
Fundację Dr Clown założoną przez Aleksandra Żagla i Andrzeja Kunę w 1999 r.
Żagiel i Kuna to biznesmeni, których Zbigniew Wassermann, partyjny kolega
Kaczyńskiego z tzw. komisji orlenowskiej, od pół roku przedstawia jako czarne
charaktery polskiej polityki i gospodarki. Wassermann i inni prawicowi
posłowie śledczy zarzucają im udział w tzw. układzie wiedeńskim, grupie
biznesowo-przestępczej, która rzekomo chciała sprzedać Rosjanom Rafinerię
Gdańską, a nawet cały polski sektor energetyczny.

Kuna i Żagiel, których fundację z publicznych pieniędzy dotuje Kaczyński,
mieli być – zdaniem Wassermanna – kompanami m.in. najbogatszego Polaka Jana
Kulczyka, byłego oficera rosyjskiego wywiadu Władimira Ałganowa; nieżyjącego
już domniemanego szefa austriackiego ramienia gangu pruszkowskiego Jeremiasza
Barańskiego, „Baraniny”, oraz Edwarda Mazura, polonijnego biznesmena
podejrzanego o zlecenie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały.

Posłowie nie pokusili się o zbadanie kontaktów biznesowych darczyńców
Fundacji Dr Clown z jej założycielami. Fundacja ta ma siedzibę w willi przy
ul. Goszczyńskiego 9 na warszawskim Mokotowie. W tym samym miejscu swoją
warszawską siedzibę ma też firma Polmarck Kuny i Żagla. Szefową fundacji jest
żona byłego szefa wywiadu Wojciecha Czerniaka, zatrudnionego przez dwu
biznesmenów z „układu wiedeńskiego” w spółce Concordia. Concordia zaś to
podmiot, który w imieniu Żagla i Kuny prowadził rozmowy z Janem Szumem, byłym
pracownikiem Petrochemii Płock, który przeszedł z niej do cypryjskiej spółki
J & S, a później został przedstawicielem rosyjskiego koncernu Jukos na Polskę.
Fundacja Dr Clown co najmiej od 2003 r. jest finansowana przez Urząd m.st.
Warszawy. Zarządzeniem z 18 lipca 2003 r. prezydent stolicy Lech Kaczyński
przyznał jej dotację na „zadania z zakresu pomocy społecznej”, realizowane
przez podmioty niezaliczane do sektora finansów publicznych. Na stronie
internetowej fundacji urząd Kaczyńskiego, w towarzystwie m.in. Polmarcku,
Prokomu, Orlenu i wielu innych podmiotów, figuruje także jako sponsor w roku
2005. Kaczyńskiemu nie przeszkadza również obejmować patronatem imprez,
których współorganizatorami jest Fundacja Dr Clown. Tak było podczas
festynu „Ulica Integracyjna” w Warszawie 22 maja 2004 r.
Włodarz Warszawy nie przywiązuje widocznie żadnego znaczenia do tego, że
beneficjentem dotacji z publicznych pieniędzy jest podmiot związany z
biznesmenami tak bardzo podejrzewanymi przez jego partyjnego kolegę. A i
Wassermann nie bardzo kwapi się, by ustalić, dlaczego publiczne pieniądze, za
sprawą kandydata jego partii na prezydenta państwa, trafiły do fundacji
mieszczącej się w tej samej willi co firma podejrzanych Żagla i Kuny.
Wniosek Andrzeja Różańskiego (SLD) o wezwanie Lecha Kaczyńskiego przed
oblicze śledczych jest skutecznie blokowany przez Wassermanna. Różański
chciał wysłuchać wyjaśnień prezydenta stolicy w sprawie śledztwa z 2001 r.
prowadzonego przez płocką prokuraturę w sprawie nieprawidłowości przy
dostawach paliwa do Orlenu. Śledztwo to, za sprawą Kaczyńskiego –ęówczesnego
ministra sprawiedliwości, kiedy pełniącym obowiązki prokuratora krajowego był
Wassermann – zostało umorzone.
Ujawnione przez nas fakty stanowią następny powód, dla którego Lech Kaczyński
powinien stanąć przed komisją śledczą badającą sprawę Orlenu.
Piotr Ożadowicz




Temat: Prerzeczytane dzisiaj...
????
www.trybuna.com.pl/index.php?sel=kraj
"Prezydent Warszawy i jeden z liderów PiS Lech Kaczyński sponsoruje od 2003 r.
Fundację Dr Clown założoną przez Aleksandra Żagla i Andrzeja Kunę w 1999 r.
Żagiel i Kuna to biznesmeni, których Zbigniew Wassermann, partyjny kolega
Kaczyńskiego z tzw. komisji orlenowskiej, od pół roku przedstawia jako czarne
charaktery polskiej polityki i gospodarki. Wassermann i inni prawicowi posłowie
śledczy zarzucają im udział w tzw. układzie wiedeńskim, grupie
biznesowo-przestępczej, która rzekomo chciała sprzedać Rosjanom Rafinerię
Gdańską, a nawet cały polski sektor energetyczny.

Kuna i Żagiel, których fundację z publicznych pieniędzy dotuje Kaczyński, mieli
być – zdaniem Wassermanna – kompanami m.in. najbogatszego Polaka Jana Kulczyka,
byłego oficera rosyjskiego wywiadu Władimira Ałganowa; nieżyjącego już
domniemanego szefa austriackiego ramienia gangu pruszkowskiego Jeremiasza
Barańskiego, „Baraniny”, oraz Edwarda Mazura, polonijnego biznesmena
podejrzanego o zlecenie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały.
Posłowie nie pokusili się o zbadanie kontaktów biznesowych darczyńców Fundacji
Dr Clown z jej założycielami. Fundacja ta ma siedzibę w willi przy ul.
Goszczyńskiego 9 na warszawskim Mokotowie. W tym samym miejscu swoją warszawską
siedzibę ma też firma Polmarck Kuny i Żagla. Szefową fundacji jest żona byłego
szefa wywiadu Wojciecha Czerniaka, zatrudnionego przez dwu biznesmenów z „układu
wiedeńskiego” w spółce Concordia. Concordia zaś to podmiot, który w imieniu
Żagla i Kuny prowadził rozmowy z Janem Szumem, byłym pracownikiem Petrochemii
Płock, który przeszedł z niej do cypryjskiej spółki J & S, a później został
przedstawicielem rosyjskiego koncernu Jukos na Polskę.
Fundacja Dr Clown co najmiej od 2003 r. jest finansowana przez Urząd m.st.
Warszawy. Zarządzeniem z 18 lipca 2003 r. prezydent stolicy Lech Kaczyński
przyznał jej dotację na „zadania z zakresu pomocy społecznej”, realizowane przez
podmioty niezaliczane do sektora finansów publicznych. Na stronie internetowej
fundacji urząd Kaczyńskiego, w towarzystwie m.in. Polmarcku, Prokomu, Orlenu i
wielu innych podmiotów, figuruje także jako sponsor w roku 2005. Kaczyńskiemu
nie przeszkadza również obejmować patronatem imprez, których współorganizatorami
jest Fundacja Dr Clown. Tak było podczas festynu „Ulica Integracyjna” w
Warszawie 22 maja 2004 r.
Włodarz Warszawy nie przywiązuje widocznie żadnego znaczenia do tego, że
beneficjentem dotacji z publicznych pieniędzy jest podmiot związany z
biznesmenami tak bardzo podejrzewanymi przez jego partyjnego kolegę. A i
Wassermann nie bardzo kwapi się, by ustalić, dlaczego publiczne pieniądze, za
sprawą kandydata jego partii na prezydenta państwa, trafiły do fundacji
mieszczącej się w tej samej willi co firma podejrzanych Żagla i Kuny.
Wniosek Andrzeja Różańskiego (SLD) o wezwanie Lecha Kaczyńskiego przed oblicze
śledczych jest skutecznie blokowany przez Wassermanna. Różański chciał wysłuchać
wyjaśnień prezydenta stolicy w sprawie śledztwa z 2001 r. prowadzonego przez
płocką prokuraturę w sprawie nieprawidłowości przy dostawach paliwa do Orlenu.
Śledztwo to, za sprawą Kaczyńskiego –ęówczesnego ministra sprawiedliwości, kiedy
pełniącym obowiązki prokuratora krajowego był Wassermann – zostało umorzone.
Ujawnione przez nas fakty stanowią następny powód, dla którego Lech Kaczyński
powinien stanąć przed komisją śledczą badającą sprawę Orlenu"

Śmiać się, czy płakać?




Temat: No i jak tu być optymistą :(((
Metodologia Jankowiaka
Gość portalu: robi napisał(a):

> Czy ktoś z bywalców tego forum wierzy jeszcze w reforme
> finansów publicznych w dającej się przewidzieć
> perspektywie?

Oczywiscie, presja na te reforme mocno narasta.
Jak nie po dobroci, to beda robic pod przymusem.

>
> Jankowiak:
>
> "(...)Fakty są nieubłagane. W drugim kwartale 2003 roczna dynamika
> wynagrodzeń w służbie zdrowia wyniosła 6,8 proc. przy spadku przeciętnego
> zatrudnienia o 4,3 proc. Oznacza to przyrost funduszu płac o 2,5 proc. przy
> inflacji w okolicach zera. Jeszcze gorzej wygląda to zestawienie w przypadku
> szkolnictwa i edukacji. Tam wynagrodzenia wzrosły o 8,3 proc., a
> zatrudnienie spadło o 1,3 proc. Daje to imponujący przyrost funduszu płac o
> 7 proc. A towarzyszy temu niż demograficzny, czyli mniej uczniów w szkołach.

Przyjemniaczek z tego Jankowiaka.

Dane kwartalne, ekstrapolowane na roczny wzrost plac.
Jak wiadomo, w budzetowce podwyzki sa na ogol
raz do roku. Slyszal cos o ustawie 133, czy jak sie
to nazywa? Chodzi o zalegle podwyzki dla pielegniarek,
sprawa sprzed kilku lat... poszly do sadu i dzis szpitale
im wyplacaja zalegle wynagrodzenia.

W edukacji nie wiem. O ile pamietam, ustawa o podwyzkach
plac dla nauczycieli z roku 2000 byla zamrozona w roku 2001
na jakis tam czas, pewnie cos odmrozili.

>
> W górnictwie, gdzie atmosfera przed zapowiadanym wygaszaniem
> nieefektywnej produkcji jest wręcz wybuchowa, wynagrodzenia
> w drugim kwartale wzrosły o 6,8 proc. w relacji rok do roku.

Tu nie wiem zupelnie. Rok-do-roku. Chociaz tyle.

> Na tle sytuacji w sektorze prywatnym mamy prawdziwe eldorado. Wzrost
> wynagrodzeń w przemyśle przetwórczym, liczony w ujęciu rocznym, wyniósł
> bowiem w drugim kwartale 2,9 proc. Towarzyszył temu spadek zatrudnienia o
> 2,6 proc., co oznacza przyrost funduszu płac poniżej wskaźnika inflacji.
>

Wybral akurat przetworczy.
A co z produkcja i uslugami?

> Wygląda na to, że w ciężkich czasach, kiedy sektor prywatny zachowuje się
> wręcz modelowo, przełamując oddolną nominalną sztywność płac, racjonalizując
> zatrudnienie i zwiększając efektywność w tempie dotychczas nienotowanym,
> sektor publiczny nieźle sobie pozwala. I najgłośniej przy tym protestuje.

Zreasumujmy.
Luzny wybor sektorow, luzny wybor okresow,
brak odniesienia do okolicznosci nadzwyczajnych.
Dane bardzo wyrywkowe, konluzje ogolne.
To ma byc analityk???

Szczegolnie (mnie osobiscie) irytuje obciazanie za
wszystkie nieszczescia budzetowe, niemal po imieniu,
sluzby zdrowia i edukacji, ktore, jakoby, najglosniej
krzycza.

Mnie sie zdawalo, ze wiekszy i glosniejszy problem
stanowia lewi rencisci, rolnicy, gornicy, rosnaca
administracja. A Jankowiak: po lekarzarz, pielegniarkach
i nauczycielach, bydle.

> I na tym właśnie polega obecnie główny problem polskiej gospodarki.
> Sektor publiczny ciągnie nas na dno.

Gornictwo to niby sektor publiczny???
Facet pokazal przyklad wzrostu wydatkow na jakies
ulamki mld zl rocznie, a dziura jest na 45-60 mld.
Najwyrazniej pominal jakies szczegoly...

> Mrzonką jest osiągnięcie 7-proc. wzrostu w
> sytuacji, kiedy za chwilę grozi nam uruchomienie
> procedur ostrożnościowych związanych z przekroczeniem
> przez dług publiczny granicy 60 proc. PKB.

Tu ma racje.




Temat: End alias Gabriela Casey, czyli DNO ODPADŁO !
Oliwa na wierzch wypływa
Do zgromadzonych w tym watku anty-eurosceptyków.
Widzę, że się bardzo nudzicie i macie wielką przyjemność chlapać się w bagnie,
obojętne skąd by ono nie było. Proponuję dla urozmaicenia trochę się
dokształcić, inaczej mówiąc poszerzyć co nieco swoje horyzonty.
PAP w dzisiejszym komunikacie donosi
euro.pap.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=1&dzien=0&ID=44986
Ponieważ moglibyście mieć niejakie kłopoty z "wejściem" na stronę PAP, poniżej
wklejam treść depeszy.

"Antczak/ Nie będzie istotnych zmian po przystąpieniu do UE

18.05.2003 Warszawa (PAP) - Przystąpienie do UE nie doprowadzi do istotnej
poprawy w gospodarce, zaś przedsiębiorcy będą musieli ponieść koszty
certyfikatów i restrukturyzacji - uważa Rafał Antczak z CASE. Jednak
nieprzystąpienie do UE może spowodować kryzys finansowy i wycofanie
zagranicznych inwestorów.

"Samo wejście do UE nie doprowadzi do żadnej jakościowej zmiany" - powiedział
PAP Antczak. Według niego, konieczne jest szybkie przeprowadzenie reformy
finansów publicznych oraz nowe rozwiązania administracyjne.

"Zyski długoterminowe z przystąpienia Polski do UE, chociażby w kwestii
zmniejszenia bezrobocia, będą niewielkie" - ocenił. Według jego danych, do 2007
r. powstanie do 300 tys. nowych miejsc pracy, ale pokryje się to z trendami
demograficznymi. Unia narzuci przy tym wiele ograniczeń dla firm, jak np.
konieczność uzyskania certyfikatów, norm spożywczych i przemysłowych, oraz
narzuci restrukturyzację.

Polska po wejściu do UE będzie miała - według ekonomisty - "dwie ścieżki
wyboru". Pierwsza to dokończenie reform strukturalnych i makroekonomicznych
oraz wykorzystanie funduszy UE do rozpędzenia gospodarki. Możliwa jest też
jednak stagnacja, którą dodatkowo pogłębią koszty związane z dostosowaniem do
unijnych norm.

"Na razie nie ma odpowiedzi na pytanie, którą drogą pójdziemy. Jest kwestia
określenia reformy finansów publicznych na następne 3-4 lata, której obecnie
nie ma" - powiedział.

Według Antczaka, wszystko wskazuje na to, że Polska wejdzie do strefy euro w
2008 r. Do tego czasu - według zagranicznych ekonomistów - będzie miała dużo
problemów na poziomie makro- i mikroekonomicznym, nie ma podstaw sądzić, że
sytuacja ulegnie do tego czasu zdecydowanej poprawie.

Kraje, które nie będą spełniały kryteriów z Maastricht i nie wejdą do strefy
euro, będą miały duże problemy makroekonomiczne chociażby z deficytem
budżetowym, będą narażone na silne przepływy kapitału. Taka sytuacja będzie
sprzyjać dużym wahaniom kursu złotego.

Wahania kursu mogą być bardzo kosztowne dla firm. Antczak przypomniał, że na
koniec 2002 r. poziom zadłużenia firm prywatnych w Polsce wyniósł 39 mld USD.
Sektor państwowy jest zadłużony na 36 mld USD. Antczak uważa, że nie ma
pewności, "że te firmy, które teraz dobrze sobie radzą, będą w stanie dalej
sobie radzić przy takich kłopotach na poziomie makroekonomicznym".

W jego opinii, ograniczeniem dla firm, które będą chciały funkcjonować na rynku
europejskim, będzie kwestia certyfikatów. Mimo że 60 proc. kosztów uzyskania
certyfikatu refinansuje UE, pierwsze wydatki muszą ponieść zainteresowane
firmy. Wiele firm będzie musiało udać się po certyfikat do krajów UE, a to jest
kosztowne i długotrwałe.

Zdaniem ekonomisty, obok rozwiązywania problemów makroekonomicznych, rząd musi
znaleźć nowe rozwiązania administracyjne na poziomie mikro. Należy utworzyć w
Polsce centra certyfikacyjne, które umożliwią uzyskanie certyfikatów UE.
Tymczasem przybywa problemów do rozwiązania i nie ma postępu w reformie
finansów publicznych.

Jednak - jak podkreślił - większe problemy czekają nas, jeśli nie wejdziemy do
UE. Byłaby to duża niespodzianka dla inwestorów, którzy zaczęliby wycofywać się
z Polski.

Jeśli nie przystąpimy do UE, nie będzie wahań, ale zdecydowane osłabienie kursu
złotego. Tymczasem 63 proc. kredytów hipotecznych w Polsce na kupno mieszkania
dla osób fizycznych była brana w walutach zagranicznych. Zarówno osoby
fizyczne, jak też firmy będą miały znaczne problemy ze spłatą swoich
zobowiązań.

Sytuacja firm i osób fizycznych będzie rzutować na sektor bankowy. Istnieje
poważne ryzyko kryzysu walutowego i ekonomicznego.

Antczak uważa, że po wstąpieniu do UE powinny wzrosnąć zarobki, co będzie
wynikiem aprecjacji złotego. W Irlandii, Hiszpanii i Portugalii aprecjacja po
wstąpieniu do UE osiągała nawet 40 proc. w okresie 3 lat po wstąpieniu do UE."




Temat: Kryzys nadciąga...
Bauc: Jestem przerażony
TM 22.01.2009 08:50

Rządy wielu państwa pompują gigantyczne pieniądze, by stymulować gospodarkę. Nie
tędy droga – mówi były wiceminister finansów.

Na własnej skórze odczuł spadek dochodów do budżetu w 2001 r. Jego nazwiska
stało się synonimem dziury budżetowej. Dziś Jarosław Bauc w „The Wall Strreet
Journal Polska” pokusił się o prognozę sytuacji makroekonomicznej na świecie i w
Polsce. Jest przerażony pakietami stymulującymi gospodarki, które proponują
takie kraje jak USA, Niemcy czy Wielka Brytania.
- Przecież kryzys wziął się z gigantycznego zadłużania Stanów Zjednoczonych. One
żyły na kredyt, który był finansowany głównie przez Chiny i państwa arabskie.
Dzięki temu dochodziło do paradoksu – USA, najbardziej rozwinięta gospodarka,
odnotowywała bardzo wysoki wzrost PKB. To odbywało się kosztem gigantycznego
zadłużenia zarówno sektora publicznego jak i prywatnego. Ten kryzys to pęknięcie
spirali zadłużenia. Remedium na taki stan rzeczy nie może być więc potęgowanie
przyczyn kryzysu – ocenia Jarosław Bauc.

Jego zdaniem, receptą na kryzys jest powrót do płynnej gospodarki rynkowej.
- Kryzys bowiem nie jest bowiem kryzysem liberalnego kapitalizmu. Wręcz
odwrotnie. Został spowodowany odstąpieniem od jego reguł – twierdzi były
minister finansów.
Jarosław Bauc w wywiadzie dla „The Wall Street Journal Polska” odniósł się też
do sytuacji Polski. Twierdzi, że obecny spadek wpływów do budżetu będzie głębszy
niż się przewiduje.
- Wychodzenie z kryzysu nie będzie krótkie i potrwa dwa lata. Z punktu widzenia
finansów publicznych rok 2009 będzie bardzo trudny, ale w 2010 r. może być
jeszcze gorzej – uważa prezes Polkomtela.
Według niego, trudno będzie utrzymać obecne parametry budżetowe. Deficyt ma
wynieść tylko 18,2 mld zł. Prezes Bauc sugeruje jednak, że najlepiej jest ciąć
wydatki.
- Zwiększone potrzeby pożyczkowe budżetu będzie coraz trudniej sfinansować. W
tej chwili na rynku obligacji nie ma zagranicznych inwestorów. Do tej pory
dostarczali oni znaczące środki. Ewentualne problemy z płynnością zaowocują
wzrostem rentowności obligacji. Mam jednak nadzieję, że inwestorzy zagraniczni
dostrzegą lepsze fundamenty gospodarki i wrócą przynajmniej na rynek długu –
opowiada „The Wall Street Journal” Jarosław Bauc.
Były minister finansów niesie słowa otuchy.
- Po blisko 10 latach Polska znajduje się w lepszej sytuacji. Przede wszystkim
jest zdrowsza. Ma bardziej ustabilizowany sektor prywatny. Przedtem było to
zderzenie słabej gospodarki z załamaniem zewnętrznym. Obecnie gospodarka jest
mocniejsza, ale kryzys na świecie nieporównywalnie mocniejszy – zauważa Jarosław
Bauc.
Dodaje, że szczęśliwie udział eksportu w tworzeniu PKB jest niższy niż w innych
krajach.
- Dlatego dzięki naszemu swoistemu zacofaniu kryzys nie uderzy w nas tak silnie.
Niektóre branże ucierpią jednak bardzo mocno. Szczególnie branża samochodowa –
ocenia szef Polkomtela.



Temat: mumija w pigułce
do 2007 - wiele nakladow - 0 korzysci
od 2008 - jeszcze wiecej nakladow bo dochodzi wejscie do strefy euro
a korzysci kiedy?
A kto zagwarantuje ze po 2010 UE bedzie jeszcze istniec?
18.05.2003 Warszawa (PAP) - Przystąpienie do UE nie doprowadzi do istotnej
poprawy w gospodarce, zaś przedsiębiorcy będą musieli ponieść koszty
certyfikatów i restrukturyzacji - uważa Rafał Antczak z CASE. Jednak
nieprzystąpienie do UE może spowodować kryzys finansowy i wycofanie
zagranicznych inwestorów.

"Samo wejście do UE nie doprowadzi do żadnej jakościowej zmiany" -
powiedział PAP Antczak. Według niego, konieczne jest szybkie przeprowadzenie
reformy finansów publicznych oraz nowe rozwiązania administracyjne.

"Zyski długoterminowe z przystąpienia Polski do UE, chociażby w kwestii
zmniejszenia bezrobocia, będą niewielkie" - ocenił. Według jego danych, do
2007 r. powstanie do 300 tys. nowych miejsc pracy, ale pokryje się to z
trendami demograficznymi. Unia narzuci przy tym wiele ograniczeń dla firm,
jak np. konieczność uzyskania certyfikatów, norm spożywczych i
przemysłowych, oraz narzuci restrukturyzację.

Polska po wejściu do UE będzie miała - według ekonomisty - "dwie ścieżki
wyboru". Pierwsza to dokończenie reform strukturalnych i makroekonomicznych
oraz wykorzystanie funduszy UE do rozpędzenia gospodarki. Możliwa jest też
jednak stagnacja, którą dodatkowo pogłębią koszty związane z dostosowaniem
do unijnych norm.

"Na razie nie ma odpowiedzi na pytanie, którą drogą pójdziemy. Jest kwestia
określenia reformy finansów publicznych na następne 3-4 lata, której obecnie
nie ma" - powiedział.

Według Antczaka, wszystko wskazuje na to, że Polska wejdzie do strefy euro w
2008 r. Do tego czasu - według zagranicznych ekonomistów - będzie miała dużo
problemów na poziomie makro- i mikroekonomicznym, nie ma podstaw sądzić, że
sytuacja ulegnie do tego czasu zdecydowanej poprawie.

Kraje, które nie będą spełniały kryteriów z Maastricht i nie wejdą do strefy
euro, będą miały duże problemy makroekonomiczne chociażby z deficytem
budżetowym, będą narażone na silne przepływy kapitału. Taka sytuacja będzie
sprzyjać dużym wahaniom kursu złotego.

Wahania kursu mogą być bardzo kosztowne dla firm. Antczak przypomniał, że na
koniec 2002 r. poziom zadłużenia firm prywatnych w Polsce wyniósł 39 mld
USD. Sektor państwowy jest zadłużony na 36 mld USD. Antczak uważa, że nie ma
pewności, "że te firmy, które teraz dobrze sobie radzą, będą w stanie dalej
sobie radzić przy takich kłopotach na poziomie makroekonomicznym".

W jego opinii, ograniczeniem dla firm, które będą chciały funkcjonować na
rynku europejskim, będzie kwestia certyfikatów. Mimo że 60 proc. kosztów
uzyskania certyfikatu refinansuje UE, pierwsze wydatki muszą ponieść
zainteresowane firmy. Wiele firm będzie musiało udać się po certyfikat do
krajów UE, a to jest kosztowne i długotrwałe".




Temat: Niemcy podzieleni w ocenie przyjęcia Polski do UE
Gabciu nieszczęsna, z którego palca wysysasz te swoje "statystyki"i
W jakim lamusie zanurzasz ten palec?

1. Bezrobocie

"(...) we wrześniu bez pracy było 3 504 000 osób, o prawie 700
tysięcy mniej niż rok temu(...) Wskaźnik bezrobocia zmniejszył się w
ciągu roku z 10,1 proc. do 8,4 proc (...)Liczba zatrudnionych (39,7
mln) jest najwyższa od 1991 roku, gdy zaczęto ustalać tę liczbę dla
zjednoczonych Niemiec(...)".

www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=22709
Słusznie zauważasz, że Niemcy bardzo restrykcyjnie liczą bezrobocie,
nie tak jak Angole. Wg. norm niemieckich wasze wynosi też około 8-
9%. To tylko kwestia kryteriów.

2. Dług publiczny i Deficyt budżetowy

Owszem Niemcy mają na razie jeszcze (koszty zjednoczenia) wyższy
łączny dług publiczny niż GB (ale i tak wiele niższy niż np. Belgia
bez kosztów zjednoczenia), ale i to się szybkimi krokami zmienia, bo
Krauty mają już duuuużo niższy deficyt budżetowy niż wymoczki.
Ty żyjesz w świecie złudzeń, naprawdę, piszę to bez złośliwości. Po
prostu nie masz aktualnych danych, operujesz starymi informacjami
żywcem z GB-propagandowy. Tymczasem Niemcy, w przeciwieństwie do GB
i innych Francji, kończą z zadłużaniem się. Deficyt budżetowy
Niemiec wyniesie w tym roku co najwyżej 0,5%(!):

"Dane opublikowane w czwartek przez Federalne Biuro Statystyczne
pokazały, że sektor publiczny – rząd federalny i rządy regionalne
oraz system opieki społecznej – zaksięgowały nadwyżkę w kwocie 1,2
mld euro (1,6 mld dolarów, 812 mln funtów) w okresie sześciu
miesięcy do lipca. W ubiegłym roku deficyt w tym samym okresie
wyniósł 23 mld euro.

Tempo konsolidacji fiskalnej, zawdzięczane w dużym stopniu rosnącym
wpływom podatkowym w wyniku ożywienia gospodarczego, zaskoczyło
zarówno obserwatorów, jak i ministerstwo finansów. Rząd jednak w
dalszym ciągu prognozuje tegoroczny deficyt na poziomie 0,5 proc. PKB
(...)".

A tu najważniejsze:

"- Niemcy są dużo bardziej skrupulatni w kontroli wydatków, niż
większość krajów - stwierdził Schmieding i wskazał na wzrost
wydatków publicznych o 0,7 proc. w pierwszej połowie roku. - Cugle
fiskalne są wciąż ściągnięte bardziej niż we Francji, Wielkiej
Brytanii, USA i niemal każdej innej porównywalnej gospodarce(...)".

www.tvbiznes.pl/?p=28&id=12096

Tymczasem deficyt budżetowy GB wyniosł - 3,1%(!!!) w 2006 r.:

"Unia dała Brownowi sześć miesięcy na podjęcie niezbędnych kroków
mających na celu ograniczenie zwiększania się deficytu,
poinformowali dziś w Brukseli ministrowie finansów. Brytyjskie
pożyczki muszą spaść do 2,9 procenta, z 3,1 procenta obecnie,
produktu krajowego brutto do kwietnia 2007 roku(...)"

www.psz.pl/content/view/2179/

Nic mi o tym nie wiadomo, by Brownowi się udało spaść do 2,9%. Ale
nawet jeśli, to jak można się przy tym, śmiać z 0,5% w Niemczech?

4,. Ucieczka Angoli z GB a "ucieczka" Krautów

Z Niemiec ZAWSZE wyjeżdzało rocznie ok. 90 tys. osób przed
zjednoczeniem i ok. 150 tys. po. I to mają być POWAZNE (sic!) liczby
w 82 milionowym narodzie? Z tego jeszcze ok 1/3 to renciści
osiedlający się na stałe w ciepłych krajach (płd. Francja,
Hiszpania, Portugalia, Włochy). Buha, ha. Już nie wspomnę o Polakach
milionami opuszczających własny 38 milionowy kraj.

Ale weźmy takich Anglików, których 385 (!) tys. (przy populacji 59
mln) opuściło swój kraj w ciągu JEDNEGO roku. Buha, ha.

www.szkocja.net/artykuly/art.aspx?id=828

Czytaj, czytaj, czytaj, Gabciu-gapciu, zanim zaczniesz na jakiś
temat pisać, bo inaczej robi się tak zabawnie jak we wszystkich
powyższych poruszonych przez ciebie nieopacznie punktach.



Temat: Kto poczuje budżetowe cięcie
Kto poczuje budżetowe cięcie
Diagnoza

PO stoi Misiakiem, Palikotem, Grasiem, Niesiołowskim. Rząd dba jedynie o
własne bezpieczeństwo i przetrwanie pogrążony coraz głębiej w fobiach i
apatii. Administracja publiczna, eksperci i doradcy dystansują się od Tuska. W
ministerstwie finansów pulsuje od wrogości wobec ministra Roztowskiego. Budżet
dziurami przeziera, a w kasie Państwa nie ma pieniędzy. Władzę wykonawczą
toczy rak bezwładu, niekompetencji i korupcji politycznej, a organa państwa,
wymiar sprawiedliwości i media robią co mogą by tuszować kolejne afery i
inercję władzy.

Sparaliżowany sejm nie podejmuje nawet próby inicjatyw, nie szuka skutecznej
większości lub konsensusu z Prezydentem. Trwa polityczny pat.

Dwie największe polskie spółki, PKO BP i KGHM, pozbawiono prezesów. Państwo
wyzbywa się kontroli nad KDPW i GPW zmieniając przy tym naprędce ustawy za
marną dywidendę i zagraniczny grosz do budżetu.

NBP, wg rządu, ukrywa pieniądze. Sektor bankowy podkopują afery jak Projekt
Chopin czy opcje walutowe. Przedsiębiorcy, nabici w opcje, ogłaszają
bankructwo. A wg Rzecznika Praw Obywatelskich organa państwa przyczyniły się
do upadłości setek spółek. Gospodarka hamuje.

Majątek państwowy niczym w Rosji wypływa do rajów podatkowych, w których
skryli się nowi właściciele. To kolejne novum tego rządu. Za stocznie
zawyżono ceny gazu w kontrakcie katarskim wg doniesień prasowych. Z punktu
widzenia praktyki finansowej, jeśli za stocznie zapłacono w części lub w
całości zawyżając ceny za gaz to skarb państwa powinien pozostać częściowym
lub 100% właścicielem stoczni. Nie można też wykluczyć, że spółki lub osoby
związane z decyzjami zawyżenia ceny za gaz stały się współwłaścicielem stoczni
lub osiągnęły z tej transakcji korzyści materialne. Kto więc okaże się
właścicielem lub współwłaścicielem stoczni?

TVP, też bez pełnomocnego prezesa, z każdym dniem ogranicza działalność. Do
bezhołowia doda kurator. Państwowe radio na wpół strajkuje. Komercyjne media w
długach, ubezwłasnowolnione przez banki, kurczowo bronią politycznego status quo.

Tymczasem OBWE, jak za komuny, występuje w obronie wolności słowa w Polsce.
Transparency International wskazuje na możliwość korupcji w KNF. Komisarze
Unii kwestionują budżet, skalę deficytu finansów publicznych i fachowość
ministra finansów. EBC już zaraz opowie się za niezależnością NBP. Wszystkie
te organizacje nie mają racji wg polityków z partii rządzącej. I co dalej?

Pora na zmiany wobec destrukcji w organach państwa i pogarszającej się
sytuacji w gospodarce. Więcej na: unicreditshareholders.com/nowe_info_2009



Temat: Nie jesteś Leniwą Marysią?
Nie jesteś Leniwą Marysią?
zapraszamy na www.skoppl.blogownik.pl

Dzisiaj w Głosie Wielkopolskim mamy okazję przeczytać "niezwykle interesujący"
wywiad pt.: "Nie jestem leniwą Marysią".

Na pierwszy rzut oka Leniwa Marysia nawiązuje na zdjęciu do nieznanych nam
wschodnich sztuk medytacji. Dwa palce wskazujące ku ich wierzchołkom. Ale nie
mówmy o filozofii wschodu. Pomówmy o filozofii lokalnej.

Miał być Zurich, będzie Mediolan. Leniwa Marysia chce postawić na
projektantów. Zarzuca Szczęsnemu Kaczmarkowi, że założył, że w Poznaniu
powstanie silny sektor bankowy. I zarzuca mu że się pomylił. Czy to nie jest
tak, że stawiając na jeden sektor (projektowanie i sektory kreatywne - bardzo
ciekawe określenie, bardzo szerokie), Leniwa też się pomyli?

Leniwa Marysia przyznaje się też, że w spotkaniach z prostymi ludźmi używa
prostego języka. Jako SKOPPL prosimy używać prostego języka cały czas.
Jesteśmy prostymi ludźmi. Prosimy do nas mówić prosto.

Według Leniwej Marii ludzie są zdegustowani polityką i działaniem władz
publicznych. Że zdegustowani polityką to wiemy. Sama Leniwa Maria daje nam
przykład jak powinna wyglądać polityka według wzorca warszawskiego. Mało
konkretów, dużo zarzucania innym a nie sobie. No i do tego kompletne lenistwo.

No i okazało się. Na pytanie:

"Jakie konkretne rozwiązania, w przypadku wygranej wprowadzi pani w
najbliższych czterech latach?"

Leniwa Marysia odpowiada:

"O, nie! Nie dam się wciągnąć w taką dyskusję, jak moi konkurenci. Składają
obietnice bez pokrycia, a ich wizje są krótkowzroczne."

Wizje to muszą być dalekosiężne i najlepiej mało konkretne, czyli będziemy
mieli Mediolan, ale nie ma żadnych konkretów. Co będziemy projektować?
Bieliznę? Żakiety dla leniwych posłanek? A może rowery dla cyklistów? A jakie
narzędzia należałoby zastosować Leniwa Mario, żeby stać się Mediolanem. Wymień
narzędzia, nie rozszerzaj wizji.

Więcej konkretów, Więcej konkretów Leniwa Marysiu. O to prosimy od czwartku,
od happeningu. Nie od piątku, jak to zostało powiedziane w wywiadzie.

Maria nie unika mównicy, tylko bardzo mocno urabia sobie rączki w Komisji
Finansów Publicznych. Mówi o innych posłach, którzy występują na forum Sejmu,
że "biorą udział w wyścigu na liczbę oświadczeń czy interpelacji. Chcą
brylować, bo dziennikarze zrobią jakiś ranking i może dobrze w nim wypadną".

Szczerze mówiąc to takie rankingi są bardzo rzadko i wątpię, żeby wystapienia
posłów są uzasadnione obecnością w rankingu. Argumentacja śmiechu warta.

To był po prostu bardzo leniwy rok dla Leniwej Marysi.

I na koniec. Hicior wywiadu.

GW: Jak odbiera pani informacje, że część PO nadal pani nie popiera?

Leniwa Maria: To garstka osób. Większość była za i nadal mnie popiera

SKOP.PL pyta: Jak długo Leniwa Marysiu? Jak długo?



Temat: Pomoc (kilka zdań) do pracy licencjackiej dot. BIZ
Pomoc (kilka zdań) do pracy licencjackiej dot. BIZ
Witam,

Potrzebuję waszej pomocy z zakresu tematyki stosunków międzynarodowych. Mój temat pracy licencjackiej to "Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne w latach 2001 - 2007".

W jednym z punktów pracy przedstawiłem analizę SWOT dla klimatu inwestycyjnego w Polsce i wygląda to następująco:

Mocne strony:
 duży chłonny rynek,
 wysoki popyt wewnętrzny
 dobrze rozwinięty sektor finansowy,
 wysoka jakość kadry zarządzającej,
 niskie koszty pracy w porównaniu z krajami wysoko rozwiniętymi,
 niskie ryzyko inwestycyjne,
 niski poziom inflacji,
 korzystne położenie geograficzne,
 młode, coraz lepiej wykształcone społeczeństwo,
 przynależność do prestiżowych organizacji międzynarodowych,
 pozytywne nastawienie Polaków do kapitału zagranicznego i zagranicznych produktów,
 wysoka podaż siły roboczej,
 wysoka pozycja Polski w międzynarodowych rankingach inwestycyjnych,
 bardzo duża liczba małych i średnich przedsiębiorstw produkcyjnych i usługowych,
 rosnący rynek związany z technologiami informacyjnymi.

Słabe strony:
 bariery biurokratyczne,
 brak systemu zachęt dla inwestorów,
 korupcja,
 konieczność modernizacji gospodarki (część sektorów zacofana, mała liczba sektorów wykorzystujących najnowsze technologie),
 słaba infrastruktura komunikacyjna i techniczna,
 relatywnie niski poziom innowacyjności gospodarki,
 niska zdolność współpracy krajowych instytutów badawczych z przemysłem oraz komercjalizowania dokonań naukowych,
 brak parków technologicznych,
 niejasne przepisy prawa,
 nadmierne obciążenie podatkowe,
 szara strefa
 nieefektywna promocja Polski za granicą,
 niedostatek instrumentów finansowych dla MŚP i rozwoju innowacji.

Szanse:
o przystąpienie do Unii Europejskiej,
o korzystne prognozy gospodarcze
o możliwość wykorzystania środków z Unii Europejskiej na poprawę infrastruktury w regionach,
o możliwość wykorzystania położenia geograficznego dla produkcji artykułów eksportowych do krajów Europy Wsch. (Białoruś, Ukraina),
o Poprawa sytuacji politycznej
o Perspektywa wstąpienia do unii walutowej,
o Silny sektor małych i średnich przedsiębiorstw – potencjalnych kooperantów, dostawców i poddostawców,
o Rozwój przemysłu wysokiej techniki, rozprzestrzenianie się nowych technologii,
o Rozwój regionów zacofanych

Zagrożenia:
o duża konkurencja ze strony innych państw regionu, zwiększona dodatkowo wprowadzeniem przez część z nich specjalnych systemów spierania inwestycji,
o ogólnie niska konkurencyjność polskiej gospodarki przy jednoczesnej wzrastającej konkurencji zagranicznych dostawców produktów i usług zaawansowanych technologicznie,
o zła struktura gospodarki 9za duże zatrudnienie w rolnictwie, za niski udział rolnictwa w PKB),
o rosnące bezrobocie,
o niskie poziom edukacji przedsiębiorców, bariery językowe, brak umiejętności prowadzenia negocjacji przez polskich przedsiębiorców,
o wyczerpanie się ciekawych ofert prywatyzacyjnych,
o kryzys finansów publicznych

I na podstawie przeprowadzonej analizy muszę napisać 5 - 6 zdań, które są wnioskami z analizy SWOT w kontekscie barier i możliwości napływu BIZ do naszego kraju.

Bardzo proszę was o drobną pomoc w tej kwestii, wszystko się przyda.



Temat: Gwaltowny spadek bezrobocia w Argentynie
komentator napisała:

> Porownywanie bezrobocia w Polsce do Argentyny jest przykladem myslenia
> prostakow.

A porownanie bezrobocia w Polsce do USA juz nie??? Jezeli cokolwiek to w
rzeczywistosci Polska i Argentyna maja znacznie wiecej wspolnego niz Polska a
USA. Akurat tak sie zlozylo ze bezrobocie w obu krajach jest identyczne czyli
ostatnie oficjalne dane wskazuja na 17,8%. Roznica polega na tym ze bezrobocie
spada w Argentynie kiedy wzrosta ono w Polsce (ponad 40 tys nowych bezrobotnych
przybylo w Polsce w ostatnim miesiacu)

Poza tym kulturowo i stopa zyciowa Argentyna jest tez blizej Polski. Stopa
zyciowa (GDP per capita) wynosi okolo $9000 w Polsce i $12000 w Argentynie.

> Porownajmy z Argentyna caloksztalt sytuacji makroekonomicznej:
>
> Bezrobocie w Polsce wzrasta przy wzroscie produkcji, znacznym wzroscie
> eksportu i niewielkim ale zawsze wzroscie PKB. Jednoczesnie odbywa sie
> to przy bardzo niskiej inflacji i silnej walucie. Opanowana jest sytuacja
> w systemie finansow publicznyhc a deficyt platniczy nie rosnie wykladniczo.
>
> Oznacza to ze ekonomia polska przechodzi okres glebokiej restrukturyzacji i
> wzrostu wydajnosci. Jest to zjawisko niezmiernie pozytywne i swiadczy o
> wzmacnianiu podstaw makroekonomicznych.

Czy chcesz udowodnic ze ekonomia Polski jest unikalna i przechodzi okres
glebokiej restrukturyzacji kiedy w Argentynie to zaledwie "spacer w parku".
Okres glebokiej restrukturyzacji przechodzono w Polsce w 1990 roku. Teraz jest
juz koniec roku 2002 i zadnej restrukturyzacji nie ma na skale 1990 roku czy na
skale Argentyny. To co nazywasz "gleboka restrukturyzacja" nazywa sie w kazdym
innym miejscu normalnym rozwojej.

> Jezeli proces ten bedzie konsekwentnie kontynuowany to rowniez zacznie
> rosnac liczba miejsc pracy ale beda to miejsca pracy w zrestrukturyzowanej
> ekonomii.

Tu niepotrzeba zadnej "restrukturyzacji" i niepotrzeba komukolwiek nic
konsekwentnie kontynuowac. Byc moze w utopii systemow socjalistycznych w teorii
mozna bylo cos takiego snuc ale w praktyce nawet ludzie zyjacy w
socjalistycznych "utopiach" potrafili sami przeksztalcic sie np. z produkcji
bryczek konnych na samochody.

> Na tym forum jakis duren podawal jako przyklad fatalnego stanu ekonomii
> polskiej tragiczna sytuacje w gornictwie i hutnictwie. Tymczasem gdyby
> w tych sektorach bylo dobrze i rosla liczba miejsc pracy oznaczaloby to
> ze ekonomia polska zbliza sie do Bialorusi. Byloby to naprawde smutne.

Nie bardzo jestem pewny po co komu potrzebny jest chory jakikolwiek sektor
obojetnie czy gornictwa, hutnictwa, rolnictwa czy pojazdow kosmicznych. W
rzeczywistosci jest zupelnie mozliwe miec dobrze rozwijajacy sie kazdy z
powyzszych sektorow jednoczesnie.

> Proces restrukturyzacji polskiej ekonomii jest niezywkle trudny i bolesny
> dla wielu ludzi. Nie ma jednak rady innej niz jego kontynuacja. Kiedy ten
> proces sie zakonczy? Na to nie ma odpowiedzi bo jest za duzo czynnikow
> ekonomicznych, politycznych i spolecznych.

O jakiej to restrukturyzacji wspominasz w 2002 roku? Czlowieku, nieco trudny i
bolesny okres restrukturyzacji przechodzono w 1990 roku. W tej chwili nie
dzieje sie nic spektakularnego w ekonomii Polskiej zaslugujace na miano
restrukturyzacji. Jest raczej normalny rozwoj lub nawet w rzeczywistosci jest
to rozwoj spowolniony wiec nieco mniejszy niz normalny.

> Mozna jednak latwo odpowiedziec kiedy w Polsce beda gotowe podstawy
> makroekonomiczne normalnej ekonomii, podstawy TRWALE I NIEODWRACALNE.

Niestety, jak wiadomo, w praktyce nie udalo sie nikomu zbudowac utopii.
Budowano Trzecia Rzesze i budowano Komunizm ale cos takiego jak TRWALA i
NIEODWRACALNA ekonomie nie da sie zbudowac. Jezeli cokolwiek to ekonomie mozna
przyrownac do zywego organizmu ktory z natury musi ciagle adaptowac sie i
ZMIENIAC do nowych warunkow.

> Nastapi to z chwila wprowadzenia euro czyli za jakies 5-6 lat. Do tego czasu
> trzeba bedzie likwidowac pozostalosci po komunistycznej pracy niewolniczej
> (gornictwo...), zmienic system finansow publicznych, utrzymywac niska
> inflacje.

Jak wyzej TRWALA i NIEODWRACALNA utopia nie nastapi nigdy w ekonomii Polski lub
innego kraju a juz napewno nie dlatego ze zaczniesz uzywac pieniadze pod inna
nazwa. Ekonomia to jest zywy organizm ktory musi sie ciagle przeksztalcac i
adaptowac do nowych warunkow aby przetrwac



Temat: Gwaltowny spadek bezrobocia w Argentynie
Gość portalu: MBS napisał(a):

> > Porownywanie bezrobocia w Polsce do Argentyny jest przykladem myslenia
> > prostakow.
> A porownanie bezrobocia w Polsce do USA juz nie???

Porownanie Polski i USA jest bez sensu. Mozna np. porownac USA i EUroland ale
i wtedy trzeba wziac pod uwage ze USA ma 500 mld dolarow deficytu a EU
nadwyzke.

> ostatnie oficjalne dane wskazuja na 17,8%. Roznica polega na tym ze
bezrobocie
> spada w Argentynie kiedy wzrosta ono w Polsce (ponad 40 tys nowych
>bezrobotnych przybylo w Polsce w ostatnim miesiacu)

To bezsens, spojrz na inne wskazniki Argentyny. W Polsce nastepuje przyrost
ekonomiczny wiec wszelkie porownania do Argentyny to bzdura.

> Czy chcesz udowodnic ze ekonomia Polski jest unikalna i przechodzi okres
> glebokiej restrukturyzacji kiedy w Argentynie to zaledwie "spacer w parku".
> Okres glebokiej restrukturyzacji przechodzono w Polsce w 1990 roku. Teraz
>jest juz koniec roku 2002 i zadnej restrukturyzacji nie ma na skale 1990 roku
>czy na skale Argentyny. To co nazywasz "gleboka restrukturyzacja" nazywa sie
>w kazdym innym miejscu normalnym rozwojej.

No tak, teraz widac skad biora sie kompletne bledy twojego rozumowania.
W Polsce w roku 1990 ZACZAL sie proces budowy ekonomii OD POCZATKU bo ekonomia
nie istniala, istnial komunistyczny system przymusu pracy i rozdzielnictwa
dobr. W okresie od 1990 zbudowano pierwotna ekonomie ale nie zostala ona
jeszcze do konca zrestrukturyzowana (np. gornictwo, hutnictwo, kolej nadal
pochlaniaja ogromne sumy z podatkow). Na dodatek w koncu lat 90 wystapila
procesy typu argentynskiego (kolosalny wzrost kredytow i importu) ktore jednak
udalo sie opanowac.

> Nie bardzo jestem pewny po co komu potrzebny jest chory jakikolwiek sektor
> obojetnie czy gornictwa, hutnictwa, rolnictwa czy pojazdow kosmicznych. W
> rzeczywistosci jest zupelnie mozliwe miec dobrze rozwijajacy sie kazdy z
> powyzszych sektorow jednoczesnie.

To sa twoje mrzonki. Te sektory sa schylkowe w kazdej ekonomii a jezeli mialyby
dzialac to potrzebny bylby ogromny kapital ktorego nie ma.
> O jakiej to restrukturyzacji wspominasz w 2002 roku? Czlowieku, nieco trudny
i
> bolesny okres restrukturyzacji przechodzono w 1990 roku. W tej chwili nie
> dzieje sie nic spektakularnego w ekonomii Polskiej zaslugujace na miano
> restrukturyzacji. Jest raczej normalny rozwoj lub nawet w rzeczywistosci
jest
> to rozwoj spowolniony wiec nieco mniejszy niz normalny.
>
> > Mozna jednak latwo odpowiedziec kiedy w Polsce beda gotowe podstawy
> > makroekonomiczne normalnej ekonomii, podstawy TRWALE I NIEODWRACALNE.
>
> Niestety, jak wiadomo, w praktyce nie udalo sie nikomu zbudowac utopii.
> Budowano Trzecia Rzesze i budowano Komunizm ale cos takiego jak TRWALA i
> NIEODWRACALNA ekonomie nie da sie zbudowac. Jezeli cokolwiek to ekonomie
mozna
> przyrownac do zywego organizmu ktory z natury musi ciagle adaptowac sie i
> ZMIENIAC do nowych warunkow.
>
> > Nastapi to z chwila wprowadzenia euro czyli za jakies 5-6 lat. Do tego cza
> su
> > trzeba bedzie likwidowac pozostalosci po komunistycznej pracy niewolniczej
> > (gornictwo...), zmienic system finansow publicznych, utrzymywac niska
> > inflacje.
>
> Jak wyzej TRWALA i NIEODWRACALNA utopia nie nastapi nigdy w ekonomii Polski
lub
>
> innego kraju a juz napewno nie dlatego ze zaczniesz uzywac pieniadze pod
inna
> nazwa. Ekonomia to jest zywy organizm ktory musi sie ciagle przeksztalcac i
> adaptowac do nowych warunkow aby przetrwac



Strona 1 z 3 • Wyszukiwarka znalazła 48 postów • 1, 2, 3